W marcu miałam ogromną przyjemność wziąć udział w warsztatach Magicznej Kartki.
Spotkałyśmy się w jednym z chorzowskich przedszkoli, więc mogłyśmy się choć przez kilka chwil poczuć jak małe dziewczynki (wiecie - te niskie stoliki i malutkie krzesełka ;) ).
Podczas spotkania zrobiłam taką oto karteczkę, o dość zaskakującym (jak na mnie) zestawieniu kolorystycznym. Ale powiem Wam w sekrecie, że bardzo mi się podoba i nie wiem,
czy komukolwiek ją dam :D
Papiery, oczywiście, MagicznoKartkowe, serwetka Prima (już niedostępna, niestety)
i napis z wykrojnika Rosy Owl, na który po tych warsztatach "zachorowałam".
Na szczęście znalazłam lekarstwo na moją chorobę.
Pewnie domyślacie się, jakie? ;P
Wyzwania: